W Polsce problem niedoboru jodu niemal nie występuje,

głównie dzięki jodowaniu soli spożywczej, które rozpoczęto  w 1997 roku. Warto pamiętać, że zarówno niedobór jak nadmiar jodu może być groźny dla zdrowia. Dr nauk med. Piotr Burda z Ośrodka Kontroli Zatruć w Warszawie, krajowy konsultant w dziedzinie toksykologii, ostrzega, że nawet jednorazowe przedawkowanie jodu może być groźne dla zdrowia, szczególnie w przypadku dzieci.

Dotyczy to zwolenników suplementacji na tzw „wszelki wypadek”. Reakcja uczuleniowa u alergików może spowodować obrzęk krtani i niewydolności oddechowej, u osób z zaburzeniami pracy tarczycy nadmierna ilość jodu może spowodować niedoczynność jak i nadczynność tarczycy. Istnieje również ryzyko niewydolności układu krążenia.

Jod to połyskliwa, niebiesko-czarna substancja krystaliczna. Jako jeden z nielicznych pierwiastków przechodzi w procesie sublimacji bezpośrednio ze stanu stałego do stanu gazowego.

W ciele człowieka znajduje się od 15 do 30 miligramów jodu z czego dwie trzecie ogólnej ilości jodu znajduje się w tarczycy. Pierwiastek ten jest potrzebny do produkcji hormonów tyroksyny i trijodotyroniny. Hormony regulują wzrost, pracę mięśni, rozwój i pracę mózgu i układu nerwowego i wiele innych ważnych funkcji. Jod jest jednak substancją o wąskim indeksie terapeutycznym, dlatego należy zachować szczególną  ostrożność.

Jod należy stosować bezwzględnie pod kontrolą lekarza.

Jod zawarty w żywności jest przetwarzany przez tarczycę. Uwalniany jest wtedy wolny rodnik, nadtlenek wodoru. Nadmiar nadtlenku wodoru neutralizowany jest przez selen. Jeśli jednak jodu jest zbyt dużo, to nadwyżki nadtlenku wodoru uszkadzają tarczycę. Badania wykazują, że wysokie dawki jodu mogą wywołać chorobę Hashimoto. Osoby przyjmujące jod za namową osób bez wykształcenia medycznego, mogą na początku odczuwać przypływ energii. Jednak ten przypływ związany jest z niszczeniem tkanek tarczycy i przechodzeniu hormonów do krążenia. Niestety wkrótce pojawia się zmęczenie, rozdrażnienie i niepokój. Czar pryska i czujemy się coraz gorzej, a nasze zdrowie jest zagrożone.

Brońmy się przed nawykiem czerpania tzw „wiedzy” z ulotek reklamowych i innych materiałów marketingowych, wiedza jest w książkach opracowywana przez naukowców a nie przez działy marketingu. Często informacje brzmią wiarygodnie i łatwo sie je przyjmuje. Handlowcy dwoją się i troją aby nas obezwładnić.